-Mogę zadać ci to samo pytanie - odpowiedział mi nawet na mnie nie patrząc . Reszta drogi przeminęła w milczeniu chociaż miałam wiele pytań międzyinnymi o co chodziło Pameli z tym pałacem . Z moich rozmyśleń wyrwał mnie głos klauna
-To idziesz czy śpisz tu ? - zapytał z uśmiechem na twarzy
-Yyy tak znaczy nie znaczy idę - zdezorientowana i zdziwiona wyszłam z fioletowego lamborghini kiedy wreszcie weszliśmy do fabryki był co mnie trochę zdziwiło miły
-I jak ? - zapytał i zaśmiał się -Chyba polubiliście się z Ivy - zabrzmiało to bardzie to jak stwierdzenie niż pytanie
-Tak - odpowiedziałam wchodząc do "domu"
-A e może wiesz o co chodziło - Ale kiedy w połowie zdania zorientowałam się ze jestem sama w pomieszczeniu zrezygnowałam i położyłam się na zniszczonym materacu po chwili zasnęłam. Obudził mnie dopiero dźwięk strzałów i głośny śmiech z niechęcią wstałam z materaca i podeszłam do drzwi pokoju, w którym słyszałam strzały jak się nie myliłam był tam Joker z jakimś mężczyzną jeśli dobrze myśle to nieboszczykiem
-Wybacz mi to małe nie porozumienie moja droga - powiedział mi bardzo mało poważnym tonem klaun -A teraz twoja kolej - wręczył mi broń do ręki przez chwile myślałam że mam się nią zabić ale gdy objął mnie jedną ręką i zaprowadził do pokoju znajdującym się za pomieszczeniem , w którym się obecnie znajdowaliśmy
-Teraz zabij go a nie chwilka - podszedł do człowieka klęczącego na kolanach z założonym workiem na śmieci na głowie . Kiedy Joker zdjął worek zamarłam z przerażenia człowiekiem , który był przed mną okazał się mój własny ojciec . Spojrzałam z przerażeniem na klauna on jedynie uśmiechną się i ruszył w moim kierunku kręcąc głową
-Ehhh wiedziałem że tak będzie , pomogę ci - staną obok mnie podniósł moją rękę z bronią , która idealnie wycelowana była w środek głowy ojca
-Teraz ! Zrób to - wrzasną mi do ucha mój tata jedynie spojrzał na mnie i posłał mi uspakajające spojrzenie . Ja odwróciłam głowę i zamknęłam oczy powoli nacisnęłam na spust broni po chwili było już po wszystkim otworzyłam oczy i spojrzałam w stronę klauna , który klasną dość głośno
-Brawo już jedne trup za tobą - po tych słowach przeraziłam się jeszcze bardziej . Kopną ciało mojego ojca w kąt po czym na chwile znikną po upływie kilku sekund dotarło do mnie co tak właściwie zrobiłam po moich policzkach zaczęły spływać łzy zanim zielonowłosy zdąż wrócić mnie już tam nie było nie mogłam tam dłużej być pobiegłam na zewnątrz usiadłam na schodach schowałem głowę w ramiona i próbowałam powstrzymać łzy napływające do moich oczu po jakiś 7 minutach poczułam czyjąś dłoń na moim ramieniu myślami wciąż byłam przy oczach mojego taty
-Wiesz mogło być gorzej - powiedział z uśmiechem Joker
-Zastaw mnie - syknęła nie mając ochoty na rozmowę z człowiekiem przez , którego zabiłam swojego tatę
-Oj nie obrażaj się chyba nie chcesz mi powiedzieć ze lepiej by było jak bym ja go zabił i ci o tym powiedział ? - spojrzałam na niego wrogim spojrzenie a on tylko zaczął się psychicznie śmiać
-Po co to wszystko ?! Dlaczego tu jestem ?! - krzyknęłam po czym wstałam ze schodów , na których siedziałam jeszcze chwile temu i płakałam...
Zreguły przepraszam że opowiadania są takie krótkie ale nie chciała bym się za bardzo rozpisywać i wg wiec następna cześć już nie bawem na blogu a teraz zapraszam także do poprzednich części bardzo staram się żeby wszystkie wydarzenia były ze sobą powiązane 😊😊
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz