⁃ Wsiadaj i nic nie ruszaj - powiedział to tak oschłym tonem ze nawet nie chciało mi się wsiadać do tego samochodu ale po chwili jednak usiadłam z przodu z tylu był nie przytomny Joker. Po kilku chwilach do samochodu wsiadł tez Batsi.
⁃ Zrobił Ci coś ? - zapytał już mniej oschłym tomem.
⁃ Nie , ale się pytał czy zrani kogoś jak mnie zabije - odrzekłam niepewnie czy na pewno powinnam to mówić.
⁃ Coś jeszcze ? - zapytał już z mniejszym zaciekawieniem niż wcześniej .
⁃ Pytał się jak mam na imię - powiedziałam bez uczuć . Nietoperz odwiózł mnie ma komisariat gdzie czekali moi rodzice . Następnie po jakiś 2/3 godzinach wreszcie pojechaliśmy do domu rodzice pytali się mnie o to samo o co pytał się Batman trochę mnie to wkurzyło bo nie lubię się powtarzać. Następnego dnia był to poniedziałek moi rodzice nie chcieli mnie wypuszczać z domu , ale ja jednak uparłam się ze pójdę do szkoły . Tata podwiózł mnie aż pod samo wejście. Kiedy weszłam do budynku poczułam na sobie kilka dziesiąt spojrzeń najwidoczniej wieść o moim porwaniu przez najsłynniejszego złoczyńcę oraz psychopatę w mieście rozeszły się dość szybko. Po skończonych zajęciach skończyłam je wcześniej niż było to planowane więc mój tata nie zdążył panicznie szybko po mnie przyjechać . Poszłam więc sama do domu , sama bo nikt nie mieszkał w mojej okolicy ironia co nie. W połowie drogi przyszła wiadomość od mojej przyjaciółki z innej klasy że Joker uciekł z Arkham i widziano go właśnie w mojej okolicy. Postanowiłam więc trochę przyśpieszyć tępo . Kiedy doszłam do domu odetchnęłam z ulgą weszłam do domu zdjęłam buty w przed pokoju , ale po chwili usłyszałam hałas spadającej książki od Anglika . Stwierdziłam ze to moja mama grzebie w moich rzeczach więc się tym za bardzo nie przejęłam ale gdy weszłam po schodach do mojego pokoju zamurowało mnie był tam Joker opierający się jedną ręką o moje biurko.
⁃ Stęskniłaś się ? - spytał z chytrym uśmiechem
⁃ Co ty tu robisz?! - prawie wykrzyczałam
⁃ No jak co ? Przecież stoję tu i na ciebie czekam - powiedział to z takim luzem ze przez chwile zastanawiałam się co mu odpowiedzieć
⁃ Ale jak tu wszedłeś? Gdzie są moi rodzice?! - krzyknęłam zdesperowana nie wiedząc co zrobić
⁃ A No tak twoi rodzice o nich to się nie martw - odpowiedział jak by to pytanie go bardzo znudziło. Przez jakieś 2/3 min była bardzo nie zręczna cisza.
⁃ Dobra chodź ze mną jeśli chcesz jeszcze żyć - rzekł ja trochę się zawahałam ale po chwili ruszyłam za Joker'em na dół.Wyszłam przed dom trochę zdziwił mnie widok pojazdu , którym poruszał się Joker a mianowicie była to karetka.
-No szybciej nie mam całego dnia żebyś się tak wlekła - powiedział już trochę zdenerwowany moją postawą.Wsiadłam do auta i po przejechaniu kilku kilometrów odważyłam się odezwać.
-A tak właściwie to gdzie jedziemy ? - spytałam się klauna
-Tajemnica... - powiedział to z niechęcią w głosie .
-Trudno uciec z więzienia-spytałam bo miałam ochotę go trochę powkurzać i sprawdzić co zrobi .
-A co Cie to? - powieział z lekko obrażonym tonem.
-Chce wiedzieć na wypadek gdybym przez przypadek trafiła do paki przez ciebie!- zdenerwowałam się ale po chwili zrozumiałam ze podnoszenie tonu głosu nie było zbyt mądrym pomysłem.
- Trochę grzeczniej masz szczęście ze jeszcze wogule żyjesz - odpowiedział następnie wpadając w śmiech , który mnie trochę wystraszył...
Jest najs :3
OdpowiedzUsuń