wtorek, 24 stycznia 2017

4/1

Od tamtego czasu mieszkam z Jokerem nigdy nie przypuszczałam że będę mieszkać z seryjnym mordercą , ale jak najwidoczniej się stało mieszkam z nim. Zmieniłam się trochę od tamtego czasu już nie uważałam go za morderczego klauna tylko za normalnego No może wykluczając zielone włosy i z ubraniami jak elegancki klaun .

W sumie to nawet wątpię że moi rodzice za mną tęsknią, ale może przez ostatnie kilka godzin nad tym rozmyślałam kiedy nagle z moich rozmyśleń wyrwał mnie łomot drzwi i widok wchodzącego przez nie wkurzonego Jokera
-Co się tak lampisz tutaj nie ma nic ciekawego - krzykną ale ja nie odpuszczałam
-Co ci jest? - zapytałam go z odrobiną troski w głosi i jak teraz o tym myślę to nawet się dziwie
-Nic co powinnaś wiedzieć - burkną i wszedł do jakiegoś pomieszczenia zrozumiałam że nie powinnam tam wchodzić ale jednak pokusa była silniejsza. Kiedy byłam już w połowie drogi do pokoju w którym przebywał klaun zrozumiałam że  raczej nie powinnam tam wchodzić ze względu na to że niewiem co on tam trzyma. Poszłam wiec w miejsce swojego przesiadywania i rozmyślałam o w sumie niczym. Kiedy nagle po chyba 16 minutach otworzyły się drzwi do pokoju, w którym przesiadywał Joker
-Teraz możesz mi pomoc - powiedział to do mnie z szyderczym uśmiechem na twarzy , ja z przerażeniem na niego spojrzałam
-Yyyyy ale w czym , bo wiesz jak to ma wyglądać tak jak wcześniej to nie ma mowy - odpowiedziałam mu a on zaczął się ze mnie śmiać
-Nie nie nie to nie będzie tak wyglądać będzie trochę łagodniej - powiedział to i usiał koło mnie na jakiejś skrzynce
-Eee to w czym mam Ci pomoc - spytałam w sumie trochę zainteresowana
-Jeśli tak sobie pomyśleć to chyba w niczym , ale jakże chyba chcesz ze mną pójść to mogę cie zabrać ze sobą - po tych słowach wstał i znikną w pomieszczeniu, z którego właśnie wyszedł. Reszta dnia minęła spokojnie nie licząc licznych głośnych przekleństw Jokera , które dochodziły z tamtego pomieszczenia . Gdy była już jakaś 12 w nocy wreszcie wyszedł z pokoju i pociągną mnie do wyjścia . Kiedy wsiedliśmy do auta zapytałam go
-Gdzie jedziemy ? - zapytałam się go
-Dowierz się jak dojedziemy - odpowiedział mi z uśmiechem . Reszta drogi minęła w ciszy . Gdy dojechaliśmy na miejsce zobaczyłam jakąś starą budę rybacką
-To idziesz ? - zapytał już z lekkim zdenerwowaniem
-eeeeee No tak - odpowiedziałam trochę zastanawiając się czy dobrze robię . Po wejściu do środka trochę mnie coś zaskoczyło a mianowicie to że 1. Budynek w środku okazał się klubem 2. Porwie wszystko tam było w kolorze złotym lub czarnym nie jestem w stanie określić czy to prawdziwe złoto .
-Czekaj na mnie przy barze - powiedział mi Joker i potem poszedł w swoją stronę ...

A teraz jestem złym

I dalsza cześć dopiero we czwartek albo później 😈😈 (przepraszam że takie krótkie ale to dopiero początek Heh)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz